30 czerwca, 2020

Estetycznie i energetycznie...

Co tu więcej pisać...może lepiej popatrzeć?
https://www.youtube.com/watch?v=sf35lL5b7Z8

Aaa i trochę energiczniej...
https://www.youtube.com/watch?v=krlwzuCQvM4&frags=pl%2Cwn

15 czerwca, 2020

O ile...o tyle...sen.

Życie po życiu to temat z pewnością ciekawy dla wielu osób, więc dla zainteresowanych polecam  link opowiadający historię... nie z tej Ziemi :)  https://www.youtube.com/watch?v=HyVXyKDai7c
Osobiście zgadzam się z wieloma stwierdzeniami, np.
-o zapisach ( programy wrzucane nam do głowy przez nieświadome niczego otoczenie),
- o tym że każdy ma swoją wizję istnienia świata i zaświatów i stąd odmienność doświadczeń życia po życiu ( jeżeli ktoś doświadczył śmierci klinicznej i tego czegoś...),
-o istnieniu ego  i jego działaniach mających wpływ na człowieka,
-że jesteśmy Jednym i tym samym i celem jest doświadczanie siebie,
-że sami zaprogramowaliśmy swoje życie jak mamy je przeżyć
-że jesteśmy czymś więcej niż ciałem
-że każda możliwa opcja wierzeń i prowadzonego przez ego życia jest, z punktu wiedzenia Wszechświata, ok
-że sami przyciągamy wydarzenia, które nas spotykają z powodu posiadanych zapisów( mentalność ofiary lub oprawcy i wytworzona w ten sposób karma)
- i wiele innych,  zasygnalizowanych tematów, o Matrixie nie wspominając

Będąc ze swej ego-natury czepliwą, uczepiłam się jak rzep psiego ogona myśli, że o ile wszystko to co odbieramy i rejestrujemy, przechodzi przez mózg ( czy bezpośrednio przez komórki nerwowo-czuciowe w ciele) więc on(mózg) może być źródłem wszelkiej iluzji, którą odbieramy jako rzeczywistość tu i teraz, w takim samym stopniu jak tego co odbieramy jako tzw.zaświaty podczas tzw. śmierci klinicznej( z powodu pamięci komórki/ pamięć atomu).
Ale jednak...  wspomniane wielokrotnie przez różnych ludzi, opuszczenie ciała przez energię (zwaną przez nas umownie duszą) jest doświadczeniem na tyle różnorodnym, że pozwala sądzić iż każde z osobna, dotyka  zupełnie innego "wymiaru" /poziomu (prawdziwej Rzeczywistości).
Jej ( energii duszy) powrót do ciała, ponownie rozpoczyna proces analizy bodźców z cielesnego Matrixa.
PS. Być może nasze sny mają więcej wspólnego z Rzeczywistością niż myślimy, a C.G.Jung nie na darmo przypisywał im...całkiem świadomie... takie znaczenie :)Tyle , że nie patrzył na nie tylko pod kątem psychoanalizy...

12 czerwca, 2020

Komunistycznie...

Niestety, spolszczona koncepcja meridianów(kanałów energetycznych) i w ogóle przewodnictwa nerwowego nie są moimi odkryciami, więc na większy aplauz nie ma co liczyć. ;) Dlatego doszłam do wniosku, że całkiem nieźle prezentowałaby by się koncepcja  odgórnej pozamaterialnej firmy energetycznej.
W firmie jak to w firmie, pracują być może duchowi pracownicy zawiadujący przedsiębiorstwem,tyle tylko że nie wiadomo, czy jest Naczelny czy go nie ma. Bo przecież dobrze ustawiona maszyna( firma) może pracować bez... Prezesa :) Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z zaświatami.
Zresztą idea komuny nie wzięła się znikąd tylko stąd. Bo jak mówią mądre księgi :,, co na górze- to na dole''.
Ps.No i już wiadomo, co to oznacza. Jesteśmy zbyt prymitywni by pewne duchowe idee móc zrealizować na Ziemi.
Ps. Być może też, w związku z życiem w jakiejś religijnej komunie (przynależnością do...), ustanowiono dnia pewnego rytuał o podobnie brzmiącej nazwie, a nawiązujący do...dawnej wspólnoty w jakiej żyli niecywilizowani ludzie?


https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunia_%C5%9Bwi%C4%99ta_duchowa
Komunia święta duchowa to rodzaj modlitwy katolików, mającej na celu "pielęgnowanie w duszy stałego pragnienia Sakramentu Eucharystii"[1].
Była stosowana przez wielu świętych i innych mistrzów życia duchowego. Tradycja jej stosowania pochodzi od Soboru Trydenckiego.
Pius XII pisał w encyklice Mediator Dei et hominum:
Kościół życzy sobie w szczególności, aby chrześcijanie przynajmniej pragnieniem przyjmowali eucharystyczny pokarm, zwłaszcza gdy im niełatwo uczynić to rzeczywiście, a to zaś w ten sposób, by wzbudziwszy żywą wiarę i upokorzywszy z uszanowaniem duszę, ufając całkowicie woli Boskiego Zbawiciela, łączyli się z Nim najpłomienniejszym jak tylko mogą uczuciem miłości[2

10 czerwca, 2020

Elektrycznie...

O ile  ( indywidualne) ego małe ja jest wytworem nas samych = osobowość i jej decyzje, o tyle decyzja o opuszczeniu ciała przez oddech należy do całkiem innej siły/energii. Przy czym, jak to z energią bywa- płynie sobie właściwymi jej przewodami w ciele człowieka  dopóki nie zostanie odcięte/ wyłączone... źródło zasilania :). Za stan przewodów i osobiste przewodzenie prądu w ciele jesteśmy odpowiedzialni w niewielkim stopniu, bo jak wiadomo- zaopatrzeniowiec dostarczający przewody i osobistą skrzynkę z korkiem głównym ( Energia, Bóg, Natura, Życie etc.) jest niedostępny i wszelkie reklamacje trafiają w próżnię. Próby naprawienia /poprawienia usterek podejmowane np. przez lekarzy, indywidualnego człowieka lub grupy "inżynierów" ( mechaników, rehabilitantów, itp projektantów urządzeń medycznych) z powodu zużycia własnej instalacji tudzież poszczególnych organów, przynoszą różne skutki, choć czasem wręcz spektakularne zwycięstwa, ale korek główny( automatyczny) zawsze będzie niedostępny dla przeciętnego zjadacza chleba. Być może jest pod kontrolą ...zjadacza/dawcy  energii czyli Głównego Zaopatrzeniowca?

07 czerwca, 2020

Takie tam duchowe rozważania...

To ciekawe, zadałam sobie pytanie: kto tak naprawdę podejmuje moje decyzje, skoro w momencie podtrzymywania ciała przy życiu za pomocą aparatury medycznej - jestem pozbawiona woli? Być może ośrodek decyzyjny odchodzi wraz z samoistnym oddechem....?

04 czerwca, 2020

Punkt odniesienia.

Fenomen wierzeń (w cokolwiek).... polega na tym, iż podświadomie człowiek szuka czegoś trwałego w zmieniającym się ciągle świecie. Jak bowiem życie  pokazuje wszelkie związki międzyludzkie są równie kruche i nietrwałe jak wszystko wokół i ulegają rozpadowi. Jeżeli nie z przyczyn naturalnych- to wskutek podejmowanych  przez człowieka działań. Wszelkie wierzenia są zatem czymś stałym, czymś co stanowi punkt odniesienia, na którym można się zakotwiczyć. A że jedni wierzą w święte księgi, bóstwa, a inni w siły Natury,  naukę lub nic- jakie to ma znaczenie? Być może chodzi tylko o jakieś miejsce w którym można się zakotwiczyć, by nie być rozbitkiem  w morzu życia?

27 maja, 2020

Własnym sumptem.

No i poszło...było, minęło. W zasadzie znalazłam przyczynę psycho-fizyczną , nazwałam ból na miarę szczątków posiadanej wiedzy: zapalenie ścięgna mięśnia dwugłowego ramienia  i okolic.  Zbadałam zakres ruchu, który wskazywał, że rękę mogę podnieść ale tylko za pomocą drugiej ręki ( czyli w bezwładzie ruchu biernego).  Ból ciągnął się od przedramienia do ramienia z odgłosem przeskakujących kosteczek. Zastosowałam terapię- krótki masaż  co kilka godzin plus żel rozgrzewający (  z arniki )  naprzemiennie z chłodzącym ( alkohol 60% z miętą ). Ten sam zestaw w kąpieli ( gorąca i zimna woda) plus masaż ostrą gąbką. Apogeum bólu przypadło na 2 i 3 dzień. Dzisiaj ręka zdaje się być sprawna na tyle że mogę ją podnieść swobodnie do góry i nalanie wody do czajnika nie jest już problemem. No i znowu mogę włożyć t-shirt :) Przywaliło mnie nieźle...zwłaszcza, że sytuacja życiowa ulega zmianie i stąd to użalanie się nad sobą...

23 maja, 2020

...

Jednym z uroków bycia singlem jest to że nie ma kto zapiąć cyckonosza gdy ma się unieruchomioną lub wyłączoną czasowo z użytku jedną rękę. Ograniczony zakres ruchu nie za bardzo sprzyja estetyce jedzenia i szybkości ściągania spodni, by ulżyć pęcherzowi  po spożyciu produktów moczopędnych. Wymuszone spowolnienie pozwala za to wdrożyć nowe nawyki  ruchowe. Wraz z uspokojeniem ciała następuje spowolnienie umysłu, by nie rzec... bezwład. Porywanie się z motyką na słońce w takim przypadku, w ogóle staje się niemożliwe.

20 maja, 2020

Podział.

Miałam już nic nie pisać, ale rzeczywistość sama prosi o komentarz. Więc skomentuję:
Tzw. cyfryzacja to świetny sposób na wykluczenie z życia uboższej  i nie radzącej sobie z technologią części społeczeństwa.

13 maja, 2020

Prostak.


Prostak ze mnie nad prostaki. Nigdy nie przepadałam za utrudnianiem komuś ( a tym bardziej sobie) życia. Może dlatego tak ciężko mi się żyje?